Największy problem polskiej szkoły

Polskie szkolnictwo nie znajduje się w dobrym położeniu. Na 100 zapytanych obywateli, prawdopodobnie 90 zgodzi się z poprzednim zdaniem. Jednak niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, gdzie popełniany jest błąd. Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Każdy z nas musiał się w życiu czegoś nauczyć. Niejednokrotnie spędzaliśmy na nauce wiele cennego czasu. Przychodząc do pierwszej klasy dziecko musi nauczyć się czytać, pisać i składać pełne zdania. W późniejszych etapach edukacji dochodzą do tego co raz, to nowsze umiejętności do zdobycia. Kłopot pojawia się wtedy, gdy materiały zaczynają się nagromadzać i pęcznieć do niebotycznych rozmiarów. Na polski trzeba umieć to, na angielski tamto, a na historię jeszcze coś innego. Jak to pogodzić? Polscy nauczyciele zapomnieli o elementarnej sprawie. Od początku podopieczni uczeni są systematycznej nauki. Jednak żaden z nich nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie: JAK się czegokolwiek nauczyć? Zasada trzech zetek (zakuć, zdać, zapomnieć) tkwi w naszej świadomości nierzadko do końca procesu edukacji. Dopiero po latach orientujemy się, że zdobytą wiedzę można było posiąść w większej ilości, znacznie szybciej i efektywniej. Zadaniem dla pokolenia, które czasy szkolne ma już dawno za sobą, jest niepowielanie błędów przez siebie popełnianych. Uczmy, jak się uczyć, a polskie państwo będzie miało z tego bardzo dużo pożytku!

Zostaw odpowiedź

Musisz być zalogowany żeby komentować.