Przeładowany program

W mojej opinii największym mankamentem polskiej edukacji jest zbyt obszerny program. Kolejne rządy porywają się na reformę systemu edukacji i śmiało można powiedzieć, że każda kolejna jest coraz gorsza. Przykładem może być skrócenie nauczania przedmiotów na poziomie rozszerzonym w liceum do dwóch lat, które nie są przecież całe, bo trzeba odliczyć czas na przerwy i zwrócić uwagę na wcześniejsze zakończenie roku szkolnego maturzystów. W rezultacie otrzymujemy ogrom wiedzy, która skondensowana jest w paczkach, w postaci kilku godzin dziennie danego przedmiotu. Program, który pęka w szwach, mała ilość godzin, niemożność systematycznego powtarzania materiału i wygórowane oczekiwania zarządzających tym cyrkiem to coś, co doprowadza do szału niejednego ucznia. W szkołach uczymy się rzeczy, które są zupełnie zbędne. Tak naprawdę najważniejszą kwestią byłaby umiejętność zdobywania i wykorzystywania informacji, a nie wkuwanie ich na pamięć. W końcu pracując w danej branży możemy korzystać z rozmaitych pomocy, a wykuta na blachę regułka na nic zda się w dorosłym życiu.

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany żeby móc komentować.